Rozdział 1
Pogoda tego ranka była piękna. W końcu zaczęła się wiosna. Promienie słońca przebijały się przez firanki rażąc mnie w oczy. Wstałam i podeszłam do okna. Wpatrywałam się w kwitnące kwiaty na działce mojego sąsiada. Dzień zapowiadał się dobrze, dopóki nie sprawdziłam godziny. Znów zaspałam do pracy, bo mój wspaniały budzik znowu się zepsuł i nie zadzwonił. Poszłam szybkim krokiem do łazienki. Wyciągnęłam z kosmetyczki krem i nałożyłam go na twarz. Wyjmując kolejne kosmetyki robiłam sobie lekki makijaż. Spięłam moje jasno brązowe włosy w kucyk i poszłam do sypialni. Stanęłam przed szafą i ją otworzyłam. Przyglądając się odzieży wzięłam do ręki leginsy i jasno-niebieską koszulkę. Szybko się ubrałam i wzięłam torbę leżącą obok łóżka. Jak najszybciej wyszłam z mieszkania zamykając za sobą drzwi. Biegłam po schodach, prawie się wywróciłam na szczęście zdążyłam się złapać barierki.
- Dzień dobry- wymówiłam widząc przed sobą sąsiadkę, która patrzyła na mnie jak na idiotkę i podeszłam do drzwi. Złapałam za klamkę i skierowałam się przez park by dojść do pracy. Szybkim krokiem zmierzałam do pracy. Nagle mój wzrok przeniósł się z ścieżki na mężczyznę, który na mnie wpadł. Nie widziałam jego twarzy, ponieważ miał na sobie okulary . Bez zastanowienia pośpieszyłam dalej, ale to tylko na kilka kroków, gdyż poczułam ucisk na nadgarstku.
- Czego chcesz?- wycedziłam przez zęby wiedząc, że to on mnie złapał.
- Podaj mi swój numer telefonu- odpowiedział mi z uśmiechem.
- Po co ci?- nie miałam ochoty z nim gadać, szczególnie, że jestem spóźniona.
- Bo może będę chciał do ciebie później zadzwonić?- zaśmiał się. Niechętnie wyjęłam z kieszeni kartkę i długopis. Zapisałam numer co chwilę patrząc na faceta i podałam mu kartkę. - Jak masz na imię?- kolejne pytanie padło z jego ust.
- Vena...- pobiegłam dalej nie patrząc na niego.
***
W końcu udało mi się dotrzeć do budynku. Od razu weszłam kierując się na salę. Wchodząc od razu poczułam na sobie chłodne spojrzenie choreografa.
- Znów się spóźniłaś- prychnął do mnie.
- Kolejny raz przepraszam...- szepnęłam.
- Eh, bym cię już dawno zwolnił. Ale brakuje nam tancerzy- choreograf jak zwykle musi mi dopiec.
- Rozumiem, rozumiem- stanęłam na swoim miejscu czekając na polecenie. Choreograf pokazywał mnie i reszcie tancerzy kroki. O dziwo nikt ich nie umiał, poza mną. Szło mi wprost świetnie. Odwróciłam głowę w stronę "najlepszej" tancerki, patrzyła na mnie z zdziwieniem.
- Brawo Drusdeo, w końcu coś załapałaś- pierwszy raz zostałam pochwalona.
***
Naprawdę, ależ to naprawdę tego nie chciałam. Mogła być burza! Mógł piorun strzelić! Mogło by się zdarzyć wszystko, tylko nie on! Musiał przyjść po mnie po pracy, w ogóle skąd on wie gdzie ja pracuje?! Znamy się mniej niż dzień!
- Cześć- uśmiechnął się do mnie spod maski, ciekawe po co ją nosił.
- Hej...- wysyczałam, naprawdę nie chciałam go widzieć.
- Może odprowadzę cię do domu?- spoglądał w moje oczy. Co?! Najgorzej jakby widział gdzie mieszkam! No katastrofa!
- Em, wybacz, ale nie- chciałam mu krzyknąć po prostu NIE, ale nie chciałam zrobić sobie wstydu
- No dobra... To... Do zobaczenia- odszedł. Jakbym chciała go znów zobaczyć... Następnie zrobiłam to co mi zostało, poszłam do domu. Oczywiście wracając przechodziłam obok wielkiego budynku, w którym był apartament największego idola w tym kraju. Nie jestem jego fanką. Ale lubię jego muzykę i podziwiam go jak odniósł taki sukces. Doszłam na przystanek autobusowy. Świetnie.... Spóźniłam się na busa, a przechodzenie na koniec miasta jest niesamowicie męczące. Nie miałam na taksówkę, musiałam iść pieszo. Szłam tak dobre 30 minut, a droga wydała się nie mieć końca. Rozejrzałam się dookoła siebie, bez sensu. Nagle w moje plecy uderzyła fala ciepła.
- Podwieźć cię?- wydobyło się zza mnie.
- Eh... Niech będzie...- szepnęłam bezsilnie. Poczułam ucisk na moim nadgarstku. Odwróciłam się i zobaczyłam jego. Na mojej twarzy pojawił się grymas. Zaprowadził mnie do samochodu. Niechętnie wsiadłam i zapięłam pas. On wsiadł z drugiej strony i odpalił auto.
- Pasów nie zapniesz?- powiedziałam opierając głowę o szybę i wpatrując się w niego. Ten zaś uśmiechnął się lekko i zapiął pas.
- To gdzie mieszkasz?- rzucił w moją stronę.
- Na końcu miasta- wyprostowałam się i spojrzałam na drogę.
***
- Już- zobaczyłam swój blok. Zatrzymał się. - Jak masz na imię?- otworzyłam drzwi
- Mów mi po prostu Ji- skierował się w moją stronę. Ji, ciekawa ksywka. Wysiadłam i rozejrzałam się. Szybkim krokiem weszłam do klatki. Patrząc na górę powoli stawiałam stopy na schodach. Kiedy w końcu dotarłam pod drzwi, otwierając klamkę dostałam zawału.
- Cześć!- Diza (moja najlepsza przyjaciółka) krzyknęła mi w twarz. Ta, tak to jest gdy da się klucze lekko... Co ja kłamię... Mocno zakręconej przyjaciółce klucze do mieszkania.
- Boże! Czy musisz tak nagle?- prychnęłam z irytacją.
- Tak- uśmiechnęła się szeroko -Dzisiaj babski wieczór!- klasnęła w ręce.
- Dostałam urlop, a ty już korzystasz- powiesiłam bluzę na wieszaku.
- Oj no wiesz przecież, że nie mamy dużo czasu- zrobiła słodkie oczka. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zdjęłam buty i skierowałam się do salonu. - Jak z czynszem?- zapytała mnie z troską.
- Eh... Mam ostatni miesiąc na spłacenie, inaczej wyrzuci mnie z walizkami na ulice...- westchnęłam siadając na kanapie. Diza zjawiła się obok mnie i mnie przytuliła.
- Jakoś to będzie...- w jej głosie było słuchać zmartwienie.
- To co robimy?- skierowałam głowę w jej stronę.
- Pogadamy o chłopakach!- uśmiechnęła się szeroko, na co ja się skrzywiłam - To... W studiu zjawił się jakiś przystojniak?- patrzyła na mnie.
- No nie... Ale ostatnio zaczepił mnie jakiś- odpowiedziałam. - Uuu... Przystojny?- położyła ręce na swoich udach. - Nie wiedziałam jego twarzy. Miał maskę. Ale jego głos...- krążyłam oczami badając każdy kąt pokoju.
- A imię? Jak ma na imię?!- wypytywała.
- Nie wiem, mówił że mogę na niego mówić Ji- wstałam idąc do kuchni.
- Ji..... Takie tajemnicze....- otworzyła usta wyglądając przy tym śmiesznie. Zaśmiałam się wyjmując szklanki nalewając do nich bubble tea. Podałam jedną dziewczynie.
-------------------------------------------------------------------------
I jak pierwszy rozdział?
Wiem, tytuły nie są moją mocną stroną xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz